Teksty autora Beata Pawlikowska
Jesteś tutaj: Strona główna › Autorzy › Teksty autora
-
Ameryka Południowa Brazylia
Fasola w asfalcie
czyli brazylijskie przysmaki
Pachniało fantastycznie. Zapach krążył w powietrzu, zahaczał się o klamki i okna, a potem płynął dalej przez ulicę, przyzywając i zachęcając następnych przechodniów. Taki bar to idealne miejsce. Można w nim szybko, dobrze zjeść, ale najfajniejsze jest patrzenie na ludzi. To najprawdziwsza Brazylia. Przy grillu uwija się kucharz w fartuchu. Przewraca kawałki żeber i karkówki, smaruje je olejem, dosypuje węgla, ociera pot z czoła, rozmawia z każdym klientem, pomaga wybrać najlepszą porcję. Na dużym stole po lewej stronie wystawiono dodatki. Każdy sam podchodzi z talerzem, nabiera ryżu, makaronu, gotowanego kalafiora albo fasoli, kładzie talerz na wagę i płaci. Ceny umiarkowane, obsługa sprawna, a stoliki elegancko przykryte ceratą stoją na zewnątrz pod parasolami. Kiedy zatrzymałam się przy kasie z talerzem, kucharka zmarszczyła czoło.
cały artykuł w numerze 1.2011 na stronie nr 64 -
Azja Indie
Największy diament Świata
Stanęłam przed srebrną bramą. Była wielka i ciężka, jak wrota do pałacu. Rozejrzałam się niepewnie. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Nie jeden ktoś, ale tak jakby…Potrząsnęłam głową. Może za długo stałam na słońcu i dlatego teraz mam przywidzenia. Nawet nie całkiem realne, tylko… Zamrugałam. Ta wielka srebrna brama kryła w sobie jakąś tajemnicę i nawet jeśli naprawdę była wyposażona w śledzące mnie oczy, postanowiłam ją zgłębić. Pchnęłam drzwi. Przestąpiłam przez próg. – Buty – szepnął strażnik, wskazując na moje sandały. Racja, do świętych miejsc nie wolno wchodzić w obuwiu. Trzeba ich dotykać nagimi stopami, mimo że… Zadrżałam. Biała marmurowa posadzka pod moimi bosymi stopami była dziwnie wilgotna. Wydawało mi się, że wdeptuję w…
– Ooooch! – wyrwało mi się z ust.cały artykuł w numerze 5.2011 na stronie nr 90 -
Ameryka Północna Meksyk
Taco, salsa, świerszcze w ustach
A ja płonę
Wstałam o świcie, kiedy niebo kąpało się w błękitnej świetlistości. Uradowane ptaki skakały po gałęziach i śpiewały z całych sił. Miałam ochotę przyłączyć się do nich w tej samej nucie, układając piosenkę na cześć nowego dnia, ale uśmiechałam się tylko i śpiewałam w sercu. Meksykańskie świty pachną kolendrą i pomarańczami. Na targowisku klaszczą Indianki. W powietrzu unoszą się smugi dymu znad garnków z kukurydzianym napojem zwanym atole. Usiadłam na drewnianej ławce. Podczas podróży najbardziej lubię jeść w takich właśnie miejscach, gdzie widok osoby o jasnej skórze jest witany zaskoczeniem. I sympatią, bo jeśli biała dziewczyna samotnie przybywa w tak odległe i nieturystyczne miejsce, to raczej nie ma złych zamiarów.
cały artykuł w numerze 3.2011 na stronie nr 46 -
AZJA Sri Lanka
HERBATA
Czyli walka na śmierć i życie
- To jest bajka – pomyślałam, wyglądając przez okno. – A może to tylko sen? Uszczypnęłam się. Wstałam z łóżka. O błękitnym świcie widać było mgły unoszące się nad jeziorem, wzgórza, drzewa i cienie kładące się na nich pastelowymi barwami. Jezioro było pełne nieba, choć równie dobrze można by powiedzieć, że niebo wpadło do jeziora i było pełne wody. Chciałabym znaleźć łódkę i wypłynąć na jego środek, wiosłować przez świetlistą mgłę i… Poruszyłam nosem. Do pokoju wpadł oszałamiający zapach świeżo parzonej kawy. Czym prędzej umyłam się, ubrałam i ruszyłam na jej poszukiwanie. Sri Lanka bywa pieszczotliwie nazywana Perłą Oceanu Indyjskiego, a ja znajdowałam się właśnie w samym środku tej perły, czyli na wzgórzach w centralnej prowincji. Przed przyjazdem miałam oczywiście pewne wyobrażenie o tym, jak wygląda plantacja.
cały artykuł w numerze 2.2011 na stronie nr 48


.jpg)

.jpg)
.jpg)