Teksty autora Józef Baran

Jesteś tutaj: Strona głównaAutorzyTeksty autora

  • Tekst: Józef Baran,

    Brazylijskie epifanie Boga

    Niewiarygodna brazylijska mieszanka ras, kolorów twarzy... Trudno się dziwić, że Stwórca Świata też miewa tu wiele twarzy i bywa wyznawany na najróżniejsze sposoby. Obok katolicyzmu, protestantyzmu, buddyzmu i islamu, jest tu zatrzęsienie sekt i ugrupowań religijnych, kultów szamańskich i spirytystycznych. Życie religijne mieszkańców Terra Brasileira cechuje niezwykła bujność i synkretyzm. Namiętności i uczucia religijne widoczne są na każdym kroku, co objawia się choćby dużą ilością sklepów z dewocjonaliami lub oferujących różnorodną muzykę sakralną, i to na dobrym poziomie... A wiadomo, iż muzyka, obok futbolu, jest filozofią tego narodu.

    cały artykuł w numerze 9.2011 na stronie nr 48
  • Tekst: Józef Baran,

    Kamyki z Krety

    Z notatnika poety

    Jestem znów chłopcem. Moim ulubionym zajęciem na plaży są spacery na bosaka po drobnym piasku i wyszukiwanie najpiękniejszych kamyków wyrzuconych przez morze, a potem wyładowywanie nimi kieszeni. Wybieram czarne, pręgowane brązem lub bielą, szmaragdowe, bielutkie nakrapiane jak jajka przepiórki, kryształowo cukierkowate lub duże jak kule armatnie…

    Nad głowami też kamienie, ale kamienie-głazy, kamienie-skały zastygłe po wulkanicznych erupcjach wynikłych z trzęsień ziemi, których Kreta przeżyła kilka, a może kilkanaście w swej bogatej historii.

    cały artykuł w numerze 1.2012 na stronie nr 44
  • Azja Singapur
    Tekst: Józef Baran,

    Singapurski model szczęścia

    Miasto Lwa to firma-państwo zarządzana przez jedną rodzinę. Państwo gnieździ się na obszarze zaledwie dwa razy większym od Krakowa i jest drugim co do gęstości zaludnienia w świecie, więc musi rosnąć w górę – co też czyni, przy pomocy architektów – z poetycką przemyślnością i fantazją. A przecież ...jeszcze w latach 60. w wielu miejscach, gdzie stoją dziś wieżowce, były bagna, mokradła i dżungla – opowiadał Sing Choin Mee oprowadzając nas po muzealnych salach China Town, w najstarszej singapurskiej dzielnicy. Chińczycy, którzy przypływali „za chlebem” mieli okropne maniery: obsikiwali podwórka, opluwali się na przystankach, wyrzucali śmieci przed dom - gdyby więc nie surowe restrykcje wymyślone przez Lee Kuana Yewa, trudno byłoby wytępić te rażące praktyki.

Podziel się!

Zdjęcie dnia

Codziennie nowe zdjęcie

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.sp.k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańśk