Baza artykułów / Azja

Jeśli interesuje Cię publikacja z wybranego zakątka świata, którą już zamieszczaliśmy na naszych łamach, wybierz pierwszą literę poszukiwanego kraju lub wskaż kontynent, na którym znajduje się ten kraj.


a b c d e f g h i j k l ł m n o p r s t u v w z
  • Azja Afganistan
    Renata Matusiak
    Zdjęcia: Renata Matusiak

    Życie w przeciągu

    W Kabulu, przy grobie Babura z rodu wielkiego Tamerlana, przestudiowałam dokładnie księgę pamiątkową. Okazało się, że autorami wpisów byli wyłącznie przedstawiciele organizacji międzynarodowych. W ten oto sposób zostałam pierwszą prawdziwą turystką w Afganistanie.

    Przez granicę z Tadżykistanem dotarłam najpierw do miasta Kunduz. Na przykładzie afgańskiej odmiany pilawu, najpopularniejszej potrawy Azji Środkowej, mogłam zobaczyć, jak mieszają się tu wpływy środkowo- i południowoazjatyckie. Baranina i konina oddają pierwszeństwo kurczakowi, na kuchenną scenę wkracza więcej przypraw, różnego rodzaju ryżu, warzyw i owoców.

  • Azja Afganistan
    Witold Repetowicz
    Zdjęcia: Witold Repetowicz

    Herat nie wierzy nikomu

    Cytadelę pobudowano za Aleksandra Macedońskiego. Burzona była trzy razy, i trzy razy powstawała z ruin. Podobnie jak to miasto, odradzające się uparcie po kolejnych wojnach.

     

    Pędziliśmy nowiutką drogą do Heratu, którą wybudowali kilka lat temu Irańczycy, mający na pieńku zarówno z talibami, jak i Amerykanami. Ruch między Iranem a Heratem jest duży. Wielu Afgańczyków jeździ tam pracować, a poza tym w Iranie jest taniej. Do innych części kraju trudno też bezpiecznie dotrzeć lądem, trzeba więc samolotem, chyba że… samochodem do Iranu.

  • Azja Afganistan
    Jakub Rybicki Krzysztof Mularski
    Zdjęcia: Jakub Rybicki Zdjęcia: Krzysztof Mularski

    Afganistan

    Jak za Piasta

    Wokół Afganistanu istnieje wystarczająco wiele mitów. Wiadomo, że wojna, że Talibowie i że lepiej tam nie jechać, nie myśleć nawet. Polscy żołnierze, bezzałogowe samoloty, kryjówki w górach. Niestety, wiedza z telewizji jest, jak to zwykle bywa, daleka od realiów. Przynajmniej w Wachanie. Z zestawu standardowych pytań po powrocie: I co nie zabili cię? Nie zabili. A widziałeś talibów? Nie widziałem. I te najczęstsze: A po co? A gdzie to? A jak to? A kto tam? Dlatego na początek kilka słów wyjaśnienia. Wachan jest wąskim korytarzem ciągnącym się między górami Pamiru i Hindukuszu. Od północy graniczy z Tadżykistanem, od wschodu z Chinami, a od południa z Pakistanem. Szerokość korytarza waha się od 13 do 60 km. Ma 350 km długości, z czego ok 180 km można przejechać dobrym samochodem terenowym lub kamazem.

  • Azja Arabia Saudyjska
    Piotr Wesołowski
    Zdjęcia: Piotr Wesołowski

    Miasto przeklęte

    Mada’ in Saleh to dziś jedna z największych atrakcji turystycznych Arabii Saudyjskiej. Usytuowana w północno-zachodniej części Półwyspu Arabskiego i wpisana od 2008 na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wspaniała antyczna nekropolia z czasów nabatejskiego imperium. Niezwykła, lecz nieczęsto odwiedzana przez turystów…

    Najpierw niepozorny pas startowy, ciągnący się wzdłuż piaszczystego wybrzeża nieopodal miejscowości al-Wadj. Lecę do odległego stąd około 250 kilometrów Al-Ula. Według archeologów, znajdowało się tam biblijne Dedan – żydowska osada słynąca z handlu kadzidłem i mirrą. Leżała na starożytnym szlaku handlowym karawan przemierzających pustynie Arabii. Dziś w Al-Ula mieści się jeden z nielicznych hoteli w całej okolicy, a najstarsza część miasta – kompleks wąskich uliczek, które niegdyś tętniły życiem – to ruina w opłakanym stanie.

  • Azja Armenia
    Maria Giedz
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Zanim ochrzczono Rzym

    Z okien mieszkania widzę szczyt świętej góry Ormian. Moi przyjaciele i gospodarze tłumaczą, że to właśnie na Araracie odrodziło się życie po potopie. Według Ormian, również i koniec świata nastąpi w Armenii – tutaj rozegra się ostatnia bitwa kończąca nasze życie.

    Jesteśmy chrześcijanami takimi samymi, jak wy, Polacy, ale my zaliczamy się do najstarszych. To u nas wszystko się zaczęło, kiedy Arka spoczęła na tej górze – mówi Wartui. – Przestało padać, wody opadły, a Noe wraz z rodziną oraz zgromadzonymi zwierzętami rozpoczął nowe życie w żyznej dolinie Araratu, zwanej Artaszat. Może dlatego, wiele wieków później, to my Ormianie – jako pierwsi na świecie – uznaliśmy chrześcijaństwo za religię państwową. To było w roku 301, dwanaście lat przed Rzymianami…

  • Azja Armenia
    Grażyna Pastuszka Krzysztof Grabowski
    Zdjęcia: Krzysztof Grabowski

    Arbuzy od policjantów

    Ormianie swój rodowód wywodzą od potomka Noego. Ich gościnność jest legendarna, a majestatyczne góry Kaukazu i wiekowe monastyry – imponujące. Żeby poznać bliżej Ormian i Armenię, wyprawiliśmy się tam na rowerach: dwie gdańskie rodziny z dziećmi i trójka zapaleńców z Beskidów.

    Pomysł wydawał się dość szalony. Jednak niska cena przelotu z Warszawy bezpośrednio do Erywania, stolicy Armenii, skłoniła nas do podjęcia szybkiej decyzji. Musieliśmy tylko przemyśleć, jak poradzimy sobie na lotnisku z zapakowaniem siedmiu rowerów i tyleż samo sakw, dwóch przyczepek dla dzieci (3,5 i 4 lata) oraz bagaży podręcznych.

  • Azja Armenia
    Ruben Atoyan
    Zdjęcia: Bartosz Musiałowicz

    Kamienie i słowa

    ARMENIA

    Pierwsze kroki na armeńskiej ziemi to dla przybysza uzasadniony powód do emocji. Tutaj, w cieniu biblijnej góry Ararat, czeka go wiele spotkań z zamierzchłą historią.

    Armenia to kamienie i jeszcze raz kamienie. Nie bez powodu poeta Osip Maldensztam nazywał ją krajem „krzyczących kamieni”. Z kamieni – granitu, bazaltu, rozmaitych odcieni armeńskiego tufu – zbudowane są katedry i kościoły, a także pałace i zwykłe budowle, a nawet drogi. Różowe, pomarańczowe, fioletowe, czarne kamienie oprawione są w zieleń Doliny Ararackiej i błękit jeziora Sewan.

  • Azja Azerbejdżan
    Anna Dąbrowska
    Zdjęcia: Anna Dąbrowska

    Dzień w Baku

    Jasna tarcza księżyca odbijała się w czarnej niewzruszonej tafli Morza Kaspijskiego, kiedy samolot okrążał Baku i zniżał się do lądowania. Pilot posadził maszynę na dwa razy, czyli zrobił tzw. kangura, i znowu byłam na ziemi. Bezbrzeżna azjatycka noc pulsowała rozdygotanym od upału powietrzem. Mijane domy i ulice, których szczerbate okna rysowały się nieśmiałym blaskiem w światłach latarni, przywodziły mi na myśl wszystkie dalekie miasta, w których tonie się w miękkim asfalcie, a na skórze wiatr osadza drobinki piachu. Na razie Baku nie wyglądało jak miasto z folderu reklamowego; było zaklejone mrokiem, schowane w nieprzejednanej ciemności. Daleko migotały światła, lekka łuna nad zatoką zlewała się z nieboskłonem. Czekałam na nowy dzień i pierwsze promienie kaukaskiego słońca.

  • Azja Bhutan
    Jacek Grabowski
    Zdjęcia: Jacek Grabowski

    Szczęśliwi w skali brutto

    Jest takie miejsce na świecie, ukryte w sercu Himalajów pomiędzy Chinami a Tybetem, które zwą królestwem Szangri-la, „ostatnią krainą szczęścia i cudownej natury”. Jego oficjalna nazwa to Bhutan albo Druk Jul, czyli Królestwo Smoka.

     

    Dla większości ludzi Królestwo Bhutanu pozostaje krajem nieznanym. Nie pisze się o nim na pierwszych stronach gazet, wzmianki telewizyjne pojawiają się średnio raz na dziesięć lat. Jest to państwo o powierzchni 47 tys. km2, którego mieszkańcy (750 tys.) żyją w symbiozie z naturą, a „narodowe szczęście” usiłuje się tu mierzyć w skali brutto. W Bhutanie wymyślono „wskaźnik narodowego szczęścia brutto” GNH, który zainspirował powstanie w 2006 roku Światowego Indeksu Szczęścia HPI. Próbuje się nim zastąpić tradycyjny miernik rozwoju, czyli produkt krajowy brutto PKB.

  • Świat w obiektywie Birma
    Tomasz Jungowski
    Zdjęcia: Tomasz Jungowski

    Wydarte z mroku

    Magiczne kilka tygodni w birmańskiej dziczy, w miejscach, do których jeszcze kilka miesięcy temu obcokrajowcy nie mieli dostępu… Celem wyprawy było dotarcie na tereny zamieszkiwane przez plemiona Czinów. O tyle niezwykłe, że zanikające, jeśli chodzi o pewne zwyczaje. Staraliśmy się wyciągnąć na światło dzienne ich życie. Zadanie było o tyle karkołomne, że przed słońcem uciekają w mrok. To, co znaleźliśmy w cieniu chat, przekonało nas, że warto dźwigać sprzęt na drugi koniec świata.

Podziel się!

Zdjęcie dnia



Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk