Numer archiwalny / Styczeń 2011

Jesteś tutaj: Strona główna2011Styczeń

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Jerzy Makowski

    Tam, gdzie deszcz jest świętem

    Na pustyni powietrze jest czystsze, niebo – bardziej otwarte, a Bóg wydaje się bliższy – pisał Orygenes, grecki filozof żyjący w Aleksandrii na przełomie II i III w., znany komentator Pisma Świętego i jeden z Ojców Kościoła. Wśród różnorodnych typów środowiska na lądach Ziemi pustynie zajmują miejsce szczególne. Cechuje je suchy klimat oraz niezwykłe bogactwo form rzeźby – od równin płaskich jak stół po górskie szczyty należące do najwyższych na Ziemi, a po drodze suche doliny, ciasne skalne wąwozy, różnokształtne wydmy, skalne grzyby i skalne miasta. Do tego dochodzą niespotykane gdzie indziej rośliny i zwierzęta przystosowane do skrajnych warunków klimatycznych. Na dodatek pustynie są niemal wszechobecne – występują na wszystkich kontynentach – nawet w Europie. W długich dziejach Ziemi pustynie istniały zawsze, choć w różnych miejscach i w różnym czasie.

  • Ameryka Południowa Brazylia
    Beata Pawlikowska

    Fasola w asfalcie

    czyli brazylijskie przysmaki

    Pachniało fantastycznie. Zapach krążył w powietrzu, zahaczał się o klamki i okna, a potem płynął dalej przez ulicę, przyzywając i zachęcając następnych przechodniów. Taki bar to idealne miejsce. Można w nim szybko, dobrze zjeść, ale najfajniejsze jest patrzenie na ludzi. To najprawdziwsza Brazylia. Przy grillu uwija się kucharz w fartuchu. Przewraca kawałki żeber i karkówki, smaruje je olejem, dosypuje węgla, ociera pot z czoła, rozmawia z każdym klientem, pomaga wybrać najlepszą porcję. Na dużym stole po lewej stronie wystawiono dodatki. Każdy sam podchodzi z talerzem, nabiera ryżu, makaronu, gotowanego kalafiora albo fasoli, kładzie talerz na wagę i płaci. Ceny umiarkowane, obsługa sprawna, a stoliki elegancko przykryte ceratą stoją na zewnątrz pod parasolami. Kiedy zatrzymałam się przy kasie z talerzem, kucharka zmarszczyła czoło.

  • Afryka Egipt
    Anna Piotrowska

    Port na skraju pustyni

    Berenike

    Dokoła widać tylko pagórki jasnego piasku, a jak ma się szczęście, można co najwyżej zobaczyć wystający rachityczny krzaczek. Nagle, bez uprzedzenia, pustynia zamienia się w plażę… Każdy, kto był nad Morzem Czerwonym, wie, jak marnie wygląda tamtejsze wybrzeże z dala od pięciogwiazdkowych hoteli.

    A jednak ponad dwa tysiące lat temu istniały tam gwarne porty, do których z najdalszych zakątków świata docierały statki wyładowane po burty rozmaitymi towarami. Najlepiej prosperujący z nich, egipskie Berenike, odsłaniają właśnie polscy archeolodzy z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

  • Afryka Etiopia
    Katarzyna Rojek
    Zdjęcia: Katarzyna Rojek Zdjęcia: Roman Rojek Zdjęcia: Jacek Rafało

    Przez żyzną krainę

    Żeby mieć w domu kwiaty, trzeba o nie dbać. Podlewać regularnie, trzymać w odpowiedniej ziemi, przesadzać… Tymczasem w Etiopii wszystko to, co my z takim mozołem hodujemy w doniczkach, rośnie samo. I to jak rośnie! Pelargonie sięgają do pasa, fikusy są wielkości dębów, a gwiazdy betlejemskie to kilkumetrowe krzewy.

    Bogactwo roślinności tej części Etiopii skojarzyło mi się najpierw z obrazami Henriego Rousseau. Potem pomyślałam sobie, że niektórzy w ten sposób przedstawiają raj.
    Musieliśmy spędzić dodatkowy, nadprogramowy dzień w stolicy Etiopii, Addis Abebie. Ktoś wpadł na pomysł, żeby zrobić wypad za miasto i zobaczyć jezioro Wonchi. Wielu naszych znajomych z Addis mówiło, że jeździli w to miejsce na szkolne wycieczki. Postanowiliśmy zobaczyć więc, gdzie jeździ stołeczna młodzież, zwłaszcza że to podobno rajski zakątek.

  • Azja Indie
    Jarosław Kret

    Mądrość świętej krowy

    Środkiem czystej, ubitej wioskowej uliczki w Khadźuraho pośród wybielonych ścian glinianych chałupinek i płotów maszerują spokojnie cztery krowy. Wydawać by się mogło, że są bezpańskie i zmierzają znikąd donikąd... Tak jednak wydaje się nam, Europejczykom. Każdy bowiem Indus wie, że krowa musi mieć właściciela. To, co święte, nie znaczy, że bezpańskie. Z przeciągłym skrzypnięciem otwierają się drewniane drzwi prowadzące na podwórko skromnego, wysprzątanego gospodarstwa. Cztery krasule (ta w środku okazuje się młodym byczkiem) potulnie skręcają z wiejskiej uliczki wprost do skromnej obórki. Fenomen świętej krowy w Indiach bierze się w prostej linii z pragmatycznego podejścia mieszkańców subkontynentu do natury. W tym kraju nie ma i nigdy nie było szans na wprowadzenie ekstensywnej hodowli bydła. Przyczyną jest klimat. Tu, gdzie zdarzają się nieprzewidywalne, wielosezonowe kaprysy pogody – wieloletnie susze albo gwałtowne powodzie – nikt praktycznie myślący nie podejmie się hodowli ogromnego stada bydła, które może zdechnąć w wyniku wyschnięcia na wiór lub zgnicia paszy. Choć my też żyjemy w klimacie, który charakteryzuje się pogodą zmienną i nieprzewidywalną, jednak ma ona pewną powtarzalną cechę – jest wpisana w stały rytm, charakteryzujący się jednym okresem wegetacyjnym w roku i jednym okresem spoczynku. 

  • Ameryka Północna Meksyk
    Edi Pyrek

    Kachina tańczy

    Wzgórza mają oczy. Przynajmniej te, które otaczają Albuquerque, największe miasto amerykańskiego Nowego Meksyku. Dzień wcześniej chodziliśmy po tych wzgórzach z Zepem, zaprzyjaźnionym szamanem z indiańskiego szczepu Huichola. Było ciepło. Światło było prawie białe. Zep tłumaczył nam znaczenie petroglifów zdobiących skały. To szaman, który zamienia się w wilka, a to... – Zep pokazał rysunek dłoni na jednej ze skał. – A to brama do świata duchów. Jeśli przyłożysz do niej swoją rękę, to czasami brama się otwiera – mężczyzna popatrzył na mnie. – Połóż tam dłoń. Jedna z teorii związanych z fizyką kwantową mówi o możliwości istnienia światów równoległych. Według niektórych teorii każda nasza decyzja, nasz wybór powoduje, że gdzieś w uniwersum dochodzi do powstania nowego świata. Wszechświat jest więc skonstruowany na zasadzie drzewa z rozchodzącymi się od niego niezliczonymi gałęziami – światami równoległymi. Jest więc świat w którym nie dotknąłem ręką petroglifu, i jest świat, gdzie zginąłem w wypadku samochodowym, i jest świat, w którym nigdy nie pojechałem do USA. 

  • Europa Norwegia
    Marcin Jakubowski

    Potwory z Finnmarku

    Jest ogromny. Brązowawy chitynowy pancerz skrywa korpus, z którego wyrasta osiem odnóży. Ich rozpiętość może sięgać prawie 2 m. Te przednie uzbrojone są w szczypce, które z łatwością odetną palec… Żywi się wszystkim, co napotka na swej drodze, pustosząc morskie dno. Całe dywizje złożone z takich potworów pełzną wzdłuż brzegów Półwyspu Skandynawskiego. Za głębinową inwazją stoi zaś… Józef Wissarionowicz Stalin. W latach 30. XX w. na Kremlu zrodził się plan produkcji taniego mięsa, pozyskiwanego z morskich skorupiaków. Wprawdzie ludziom Józefa Wissarionowicza Stalina nie udało się go zrealizować, ale do pomysłu wrócono 30 lat później. Radzieccy naukowcy ponownie zainteresowali się żyjącym w morzach Ochockim i Beringa krabonem królewskim, który swoją inną nazwę – krab kamczacki (Paralithodes camtschaticus) – zawdzięcza półwyspowi Kamczatka. Do eksperymentu nadawał się idealnie: gwarantował szybki przyrost masy, dużą rozrodczość oraz wysoką jakość mięsa.

  • Australia i Oceania Nowa Zelandia
    Rafał Żurmanowicz

    Którędy do raju

    Pierwsze były glow worms, czyli świecące robaki. Dowiedziałem się o nich z telewizji. Oniemiałem z wrażenia. Stworzenia te żyją w nowozelandzkich jaskiniach, zwisają z sufitów niczym ultracienkie sople lodu, a na samym końcu mają niebieskie światełko. Są ich tysiące i tworzą na sklepieniu coś podobnego do nocnego nieboskłonu. To była pierwsza fascynacja. Im bardziej poznawałem Nową Zelandię, tym bardziej moje zauroczenie rosło. Namiot rozbiliśmy nad samym brzegiem morza. Plaża była tuż obok. Przez kilkadziesiąt minut różnobarwne plamy tańczyły na niebie – to słońce wstawało zza wzgórz położonych po drugiej stronie zatoki. Kiedy jego promienie podgrzały wodę w zatoce oraz rosę pokrywającą bujną roślinność, wszystko zaczęło parować, tworząc ścianę mgły wysoką na kilkadziesiąt metrów.

  • Europa Polska Krynica Górska
    Anna Ochremiak

    Górski Zdrój

    Leczy i bawi – tak można podsumować rolę Krynicy na mapie miejsc, do których chętnie jeździmy o każdej porze roku. Był rok 1793, kiedy austriacki urzędnik Franciszek Stix von Saunbergen kupił w niewielkiej łemkowskiej wsi na pograniczu Beskidu Sądeckiego działkę. Biło tam źródło wody mineralnej, myślał więc, że zrobi pieniądze na coraz modniejszych kuracjach u wód. Już rok później u źródła stanął Mały Domek, w którym kuracjusze zażywali kąpieli, a w pierwszej dekadzie następnego stulecia osada zyskała urzędowe miano zdroju.

  • Azja Rosja Kamczatka
    Grzegorz Bobrowicz
    Zdjęcia: Grzegorz Bobrowicz

    Imperium Cara Kobalana

    Trzęsienia ziemi, dymiące wulkany i tryskające gejzery to atrybuty rosyjskiego końca świata – Kamczatki. Przyroda rządzi się tu sama. Przez tundrę i lasy można wędrować, nie napotykając człowieka. Za to nietrudno spotkać cara tego przyrodniczego raju – wielkiego kamczackiego niedźwiedzia kobalana.

    Kamczatka wygląda na mapie jak ryba z ogonem zaczepionym o kontynent azjatycki, a głową skierowaną ku Wyspom Kurylskim i Japonii. Od zachodu oblewają ją wody Morza Ochockiego, od wschodu Morza Beringa – części Pacyfiku. Długość półwyspu to imponujące 1200 km, co odpowiada odległości między Warszawą a Moskwą. Na jego rozległym terytorium, większym niż powierzchnia Polski, żyje zaledwie 360 tys. mieszkańców, z tego większość w stolicy – Pietropawłowsku Kamczackim. Sieć dróg jest marna, nie da się tu dojechać z kontynentalnej Rosji – można się dostać jedynie statkiem lub samolotem.

  • Europa Szwajcaria
    Monika Witkowska

    Narciarski Sabat

    Czarownice latające na miotłach? To w polskich bajkach. W Szwajcarii czarownice jeżdżą na nartach, używając mioteł zamiast kijków. Czarownice wjeżdżają na szczyt wyciągiem krzesełkowym. Spod długich spódnic wystają narciarskie buty, długie spiczaste czapy skrywają kaski, niektóre mają gogle, no bo przecież zapobiegliwa wiedźma musi być przygotowana na każde warunki. A ponieważ to XXI w., nie ma chyba czarownicy bez telefonu komórkowego. Wiedźmy wszystkich nacji – łączcie się! Każdego roku w styczniu (w 2011 r. 9-15 stycznia) do szwajcarskiego ośrodka narciarskiego Belalp-Blatten położonego w kantonie Wallis zjeżdża około 1,5 tys. czarownic. Powód? Belalp Hexe, czyli narciarski sabat. Owe Hexe(n), jak w Szwajcarii nazywa się czarownice, są obojga płci i w różnym wieku, najwięcej jest między trzydziestką, a czterdziestką. – Na co dzień jestem dyrektorem banku, ale bardzo się cieszę, że są takie dni, kiedy nie muszę pokazywać się w garniturze – śmieje się wiedźmin z pomalowaną na zieloną twarzą i zabarwionym na czarno zębem.

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk