Numer archiwalny / Kwiecień 2012

Jesteś tutaj: Strona główna2012Kwiecień

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Prezentujemy dźwiękową wersję kwietniowego numeru miesięcznika Poznaj Świat, która powstała z myślą o osobach niewidomych. Artykuły czytają studenci Warszawskiej Szkoły Filmowej Bogusława Lindy i Macieja Ślesickiego, która zaoferowała nam swoją darmową pomoc.

  • Europa Belgia
    Małgorzata Kęsicka
    Zdjęcia: Alejandro Quesada

    Bruksela da się lubić

    W Brukseli, zdominowanej przez różne odcienie szarości, latają zielone papugi. Podobno stają się powoli plagą tego miasta, tak jak w Polsce miejskie dziki. Belgia to kraj surrealizmu, jak słusznie zauważył Benoit, mój przystojny nauczyciel francuskiego.

    Dźwiękowa mapa tego miejsca byłaby mocno polifoniczna: w tak zwanym „małym ringu”, czyli sercu miasta, dzielnica murzyńska, Matonga, sąsiaduje z secesyjną Ixelles, gdzie znajduje się dom, w którym urodziła się Audrey Hepburn. Nieopodal, na St. Gilles (zamieszkiwanym chętnie przez naszych rodaków), mieszka Marta Argerich, sławna laureatka Konkursu Chopinowskiego z 1965 roku. Z kolei marokańskie, tureckie i arabskie klimaty są domeną dzielnicy St. Josse. Żeby spotkać ortodoksyjnych Żydów, należy powałęsać się w okolicach metra Schuman. Każda ze wspomnianych nacji posługuje się swoim językiem, słucha swojej muzyki. Dodajmy do tego jeszcze urzędową dwujęzyczność Belgii, podzielonej na Flandrię (język flamandzki, pokrewny niderlandzkiemu) oraz Walonię (język francuski) – i oto mamy współczesną wieżę Babel.

  • Ameryka Południowa Ekwador
    Przemysław Kozłowski
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Ekwadorskie wizje

    Brugmansja to ozdobna roślina z rodziny psiankowatych. Jej spożycie wywołuje otępienie, majaczenie, przyspieszoną akcję serca, biegunkę, paraliż mięśni gładkich, halucynacje i w końcu śmierć. Alberto Grefa został poczęstowany drinkiem z brugmansji w wieku dwunastu lat. Trucizną nie napoił chłopca śmiertelny wróg, lecz rodzony ojciec. Trzydzieści lat później spotykamy Alberta, gdy wraz z wiejską dzieciarnią kopie sflaczałą futbolówkę na błotnistym boisku. Ale po kolei. Czas zwiedzić prawą komorę ekwadorskiego serca – Oriente.

  • Azja Iran
    Jędrzej Majka
    Zdjęcia: Jędrzej Majka

    Słodka persja

    Zamknięty świat islamu. Gorliwi muzułmanie krzywo patrzący na Europejczyka i kobiety w czadorach odwracające głowę na widok turysty. Przed wyjazdem problemy z wizą, a na miejscu ciągłe kontrole policyjne. Tak straszyli mnie przed wyjazdem do Iranu ci, którzy tam nigdy nie byli. A tam jest zupełnie inaczej.

    Wyliczono, że Aleksander Wielki potrzebował dziesięć tysięcy mułów i pięć tysięcy wielbłądów, by wywieźć skarby z Persepolis. Było to w 330 roku p.n.e. Dziś aż trudno sobie wyobrazić, jak wspaniałe było to miasto. Niewiele zostało z pałaców, haremów, koszar czy skarbca. Persepolis to jednak wciąż symbol starożytności, który trzeba zobaczyć na własne oczy.

  • Czarne Strony Świata Jemen
    Krystyna Słomka
    Zdjęcia: Krystyna Słomka

    Niewolnicy czuwaliczki

    Mężczyzna stojący przy kuchni miał mocno spuchnięty policzek. Wydatna opuchlizna wskazywała na zaawansowaną dolegliwość zębów. Jednak z jego zachowania nie wynikało, by cierpiał. Wesoło pokrzykiwał na chłopców roznoszących po sali dymiące potrawy. Gdy w pewnym momencie zaczął nawet podśpiewywać, przyjrzałam mu się wnikliwie: jego oczy były bystre, choć podejrzliwie błyszczące, a twarz rozluźniona, bez śladu najmniejszej boleści.

    Zniekształcone oblicze miał także chłopak stawiający przede mną gorący półmisek. Cała sala pełna była mężczyzn, siedzących za długimi stołami bądź w kucki na matach, a wszyscy mieli mniej lub bardziej spuchnięte policzki! Szybko się okazało, że ten symptom „bolących zębów” jest w Jemenie wszechobecną przypadłością. Winowajcą jest czuwaliczka jadalna, roślina o łacińskiej nazwie catha edulis, zwana też katha, qhat lub chat, a w Jemenie znana jako qat. Jest to narkotyk, któremu hołdują mieszkańcy wielu krajów arabskich i Afryki Wschodniej, znany też od Madagaskaru po Afganistan. Jednak jego stosowanie nigdzie nie jest bardziej rozpowszechnione niż w Jemenie, gdzie zyskał nawet status narodowej używki.

  • Ameryka Południowa Kostaryka
    Anna Książek
    Zdjęcia: Anna Książek

    Czyste życie

    Costa Rica oznacza w języku hiszpańskim „bogate wybrzeże”. Tak miał określić te tereny Krzysztof Kolumb, który stwierdził, że podczas dwudniowego pobytu widział tam więcej złota, niż podczas lat spędzonych w Hiszpanii. Dzisiaj złota już nie ma – skarbem jest środowisko naturalne. Jedno z haseł reklamowych głosi: Kostaryka – bez sztucznych dodatków.

    Ticos, czyli mieszkańcy Kostaryki, to przyjaźni i życzliwi ludzie. Są dumni ze swoich parków narodowych, z wulkanów, z pięknych plaż karaibskich i pacyficznych, a także z jakości życia, jakie wiodą. Mówią, że Kostaryka to pura vida – czyste życie. Kraj posiada większą bioróżnorodność niż Europa i USA razem: 615 gatunków zwierząt na 10 000 km2. Kostaryka to najbogatszy kraj Ameryki Centralnej. Swoje dochody czerpie z eksportu bananów, ananasów i doskonałej kawy.

  • Fotoreportaż Libia
    Jerzy Haszczyński
    Zdjęcia: Jakub Kamiński

    Rewolucja w Libii

    Rok temu Libijczycy przebudzili się do buntu. W sąsiednich krajach, Tunezji i Egipcie, rewolucje w ciągu paru tygodni zmiotły ze sceny politycznej długoletnich dyktatorów. W Libii, gdzie Muammar Kaddafi był okrutniejszy i sprawniejszy w usuwaniu przeciwników, walka trwała dłużej. I była krwawa. Zaczęło się 17 lutego, rewolucja szybko opanowała Cyrenajkę – wschodnią część Libii. Entuzjazm w miastach wyzwolonych spod władzy Kaddafiego był wielki. Wraz z fotoreporterem Kubą Kamińskim przez dwa tygodnie, na przełomie lutego i marca 2011, byliśmy w środku tych zdarzeń.

  • Afryka Mauretania
    Mateusz Żemła

    Ślady na piasku

    Mauretania jest jedną wielką pustynią, która na południu nieśmiało przechodzi w sawannę, a na zachodzie sięga wybrzeża Atlantyku. Mogłoby się wydawać, że nie ma podróżnikom nic do zaoferowania i tak właśnie uważa wiele osób, traktując ją jako tranzyt w drodze do Mali czy Senegalu. Owszem, turystycznym atrakcjom tego kraju daleko do Timbuktu czy Marrakeszu, ale mimo to warto spędzić 30 godzin w jadącym z Casablanki autobusie, by tu przyjechać.

    Nawazibu, pierwsze miasto po stronie mauretańskiej, w zasadzie ma niewiele do zaoferowania. Ot, zapuszczone slumsy sporych rozmiarów. Wyrusza stąd jednak słynny pociąg do Zuwiratu, a pod miastem znajdują się „atrakcje” warte zobaczenia.

  • Azja Nepal
    Janusz Kafarski
    Zdjęcia: Janusz Kafarski

    Tam i z powrotem, czyli droga pod Everest

    Przyjmuje się, że z uwagi na pogodę i temperatury, najlepsze miesiące na trekking do bazy pod Everestem to marzec i kwiecień oraz wrzesień, październik i listopad. Wybieramy listopad – miesiąc, który „gwarantuje” bezchmurne, błękitne niebo i najładniejsze widoki. Każdy plan mogą jednak zniweczyć anomalie pogodowe zdarzające się w Lukli, wiosce położonej zaledwie na wysokości 2860 m, w której dzięki staraniom Edmunda Hillarego, zdobywcy Everestu, powstało małe lotnisko. O tym, że ponad 2500 turystów z całego świata utknęło w Lukli w oczekiwaniu na wznowienie lotów pisały w listopadzie 2011 roku serwisy prasowe na całym świecie.

    Z porannej drzemki w hotelu w Katmandu wyrywa nas telefon: – Wznawiają loty do Lukli, za pięć minut jedziemy na lotnisko, pospieszcie się! Na miejscu panuje bałagan, jaki mógł spowodować tylko fakt, że od ponad tygodnia, ze względu na złą pogodę, nie odleciał jeszcze żaden samolot.

  • Australia i Oceania Nowa Zelandia
    Arkadiusz Braniewski
    Zdjęcia: Arkadiusz Braniewski

    Z wizytą u Kiwi

    Maoryska legenda głosi, że dawno temu bóg lasu spytał wszystkie ptaki, który z nich chciałby zejść na najniższe piętro lasu, aby oczyścić je z robaków. Żaden nie był chętny, ale w końcu zgłosił się kiwi. W czasie gdy polował na robaki, jego skrzydła zanikły, nogi stały się silne, dziób się wydłużył i wykształciły się wąsy, aby kiwi mógł łatwiej poruszać się po ciemnym lesie.

    Większość turystów omija stolicę Nowej Zelandii albo traktuje ją jedynie jako miejsce przesiadki w drodze na Wyspę Południową. Ci, którzy postanowią zostać w Wellington trochę dłużej, przekonają się jednak, że miasto oferuje wiele atrakcji.

  • Europa Polska
    Agnieszka Kantaruk
    Zdjęcia: Agnieszka Kantaruk Zdjęcia: Andrzej Sierosławski Zdjęcia: Piotr Kędzierski

    Małopolska Wielkanoc

    Aby zobaczyć barwny świat ludowych tradycji i obrzędów nie trzeba daleko wyjeżdżać. Liczne zwyczaje poprzedzające Święto Wielkiej Nocy są w Małopolsce kultywowane do dziś, każdy może wziąć w nich udział.

    Pierwsze zwiastuny Wielkanocy można dostrzec w Małopolsce zanim jeszcze stopnieją ostatnie śniegi. Na pola w zakolu Wisły, które można obserwować z tynieckiego Opactwa Benedyktynów, wyruszają zaopatrzeni w sierpaki chłopi. To czas nietypowych zbiorów. Ich rezultatem będą sztuby wikliny, które w pracowniach rzemieślników przemienią się w wiklinowe koszyki. To w takich Polacy niosą święconkę podążając do kościołów w Wielką Sobotę. Rączna, Jeziorzany i Ściejowice, podkrakowskie wioski gdzie ów zbiór odbywa się od XIX wieku, były wikliniarskim zagłębiem zaopatrującym nie tylko miasta w Polsce, ale i za granicą.

  • Afryka Tunezja
    Jerzy Haszczyński
    Zdjęcia: Jerzy Haszczyński

    Mój brat obalił dyktatora 2

    Mohamed Bouazizi, biedny sprzedawca warzyw i owoców z tunezyjskiego Sidi Bu Zajd, 4 stycznia 2011 roku zmarł od poparzeń wywołanych przez samopodpalenie. Nie upłynął miesiąc, a tunezyjski producent Tarak Ben Amar zapowiedział, że nakręci film o tym bohaterze pierwszej arabskiej rewolucji. Kilka dni wcześniej mer Paryża Bertrand Delanoë obiecał, że we francuskiej stolicy ulica czy plac dostaną imię Bouaziziego. W Sidi Bu Zajd główna ulica, przy której się podpalił, wówczas już nosiła jego imię. Teraz takich ulic są na świecie dziesiątki.
    Kilka miesięcy później o Bouazizim, upokorzonym przez lokalne władze człowieku, który walcząc o godność rozpalił rewolucję, mówił Barack Obama w przemówieniu do świata arabskiego. Wspominali go i inni wielcy. O żadnym prostym muzułmaninie nie powiedziano tak dużo, tak szybko, tak dobrze.

  • Azja Uzbekistan
    Robert Robb Maciąg
    Zdjęcia: Robert Robb Maciąg

    Imperium z bawełny

    Bucharski Registan, czyli rynek, został zaanektowany przez cinkciarzy. W kraju, gdzie bankomaty wprawdzie są, ale turystom i tak wydają tylko dolary, ich praca jest wyjątkowo potrzebna. Cinkciarz najpierw pyta, ile dolarów chcemy wymienić, podaje swoją cenę, a następnie daje nam odliczone pieniądze, byśmy przeliczyli, czy aby na pewno wszystko się zgadza. Dopiero potem bierze od nas dolary.

    Wśród meczetów i medres – koranicznych szkół – krył się niegdyś bazar, gdzie od świtu do zmierzchu rozbrzmiewało mruczenie tłumu. Stragany uginały się od arbuzów, winogron, moreli, brzoskwiń, jabłek i śliwek – to wszystko w mieście otoczonym przez pustynię. Dziś nie ma już tego bazaru i nie ma takich arbuzów. Dziś trzeba uważać, by się nimi nie zatruć. Są ogromne, często nawet ośmiokilogramowe, soczyste i… pełne pestycydów.

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk