Numer archiwalny / Kwiecień 2014

Jesteś tutaj: Strona główna2014Kwiecień

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Ameryka Południowa Argentyna
    Anna Sobotka
    Zdjęcia: Anna Sobotka

    Wulkany jak marzenie

    W argentyńskim rejonie Andów jest magiczna siła, która zmusza mnie do stałych powrotów, choć rozsądek podpowiada, że powinnam poznawać nowe miejsca. Nie potrafię jednak zapomnieć tajemniczego piękna. Tęsknię za kojącym spokojem.

    Zauroczona krajobrazem kształtowanym przez naturę na przestrzeni milionów lat zapominam o problemach świata i własnych niepokojach. Upływ czasu staje się dla mnie naturalnym zjawiskiem, oczywistym faktem, przeciwko któremu przestaję się buntować. Marzę o andyjskich szczytach, o tysiącach kilometrów górskich łańcuchów zapewniających wciąż zmieniające się widoki i klimat. Od subpolarnego chłodu Ziemi Ognistej na południowym końcu kontynentu, przez smaganą wiatrem i deszczem Patagonię, poprzez suche i słoneczne okolice Mendozy w centralnej części kraju, do tropików i solnych pustyń na granicy z Boliwią.

  • Azja Brunei
    Monika Szczygielska
    Zdjęcia: Monika Szczygielska

    Sułtan daje i wymaga

    Kilka osób o nim słyszało, jeszcze mniej odwiedziło… Brunei jest maleńkim, bogatym państwem na północy Borneo. Gości niewielu turystów. Chcąc odkryć nieznane, spędziłam pięć dni na wędrowaniu po tym kraju, i to autostopem!

    Lądując w Bandar Seri Begawan (nazywanym też BSB), 80-tysięcznej stolicy Brunei, od razu zauważa się wszechobecną zieleń. Towarzyszy ona wszędzie podczas podróży po tym kraju. Jest upalnie, ponad 30 stopni, i akurat padają deszcze zwiastujące początek monsunu. Kontrastuje to nieco z wyobrażeniem typowego kraju utrzymującego się z wydobycia gazu i ropy, który, jak wiadomo, jest przeważnie pustynny. Tymczasem zielone Brunei żyje właśnie z tych surowców. Jego północna granica wzdłuż Morza Południowochińskiego usiana jest platformami.

  • Europa Hiszpania
    Marcin Kołpanowicz
    Zdjęcia: Marcin Kołpanowicz

    Jedz, módl się, tańcz

    Sewilla tonie w pomarańczach – rosną wszędzie, począwszy od Patio de los Naranjos (Dziedzińca Pomarańczowego) przed Katedrą, poprzez szerokie bulwary, ulice, parki, po zacienione patia i wąskie zaułki. Drzewek jest w mieście 25 tysięcy, a owoców – miliony. Ale nikt ich nie zrywa, nikt nie zjada. Czyżby Hiszpanie nie lubili pomarańczy? Spróbowałem i wyplułem – suchy, kwaśny miąższ, gorszy od spróchniałej cytryny.

    W Sewilli celowo sadzi się niesmaczną odmianę pomarańczy, by przez cały rok mogła pełnić funkcję dekoracyjną. Różni się ona od jadalnych odmian nadprogramowym wąskim listkiem rosnącym wzdłuż szypułki łączącej liść z gałęzią. Owoce zbiera się raz w roku, w grudniu lub styczniu, i wyrabia z nich marmoladę. Ale tej Hiszpanie także nie jedzą...

  • Azja Indie
    Witold Palak
    Zdjęcia: Witold Palak Zdjęcia: Adrian Palak

    Motorem po dachu świata

    Marzenia o Himalajach, Ladakhu i Zanskarze tłukły mi się po głowie od ćwierć wieku. W końcu bezczelność motocyklowej wyobraźni doprowadziła do powstania tego ambitnego planu. Nad wyborem partnera do eskapady nie myślałem długo. Mój syn Adrian kończył 16 lat, przemierzył już ze mną kawałek świata i rwał się do motorów.

    Szlify motocyklisty zdobywałem na górskich ścieżkach Wietnamu, Kambodży, Laosu i Birmy (choć tutaj akurat taka aktywność w wydaniu obcokrajowca była nielegalna). Nie miałem wówczas prawa jazdy, lecz któżby przejmował się w tych krajach takimi drobiazgami jak licencja kierowcy czy ubezpieczenie. Tam wymóg posiadania kasku ograniczał się do trzymania na głowie kawałka polakierowanej tektury z paskiem pod brodą.

  • Świat w obiektywie Holandia
    Mikołaj Gospodarek/ Edycja Świętego Pawła
    Zdjęcia: Mikołaj Gospodarek/ Edycja Świętego Pawła

    Ogród Europy

    Europejskie królestwo kwiatów wiosną wybucha feerią barw. Niewielka Holandia staje się celem turystów z całego świata, którzy przybywają tu dla widoku ciągnących się po horyzont pól tulipanowych. Wiosna należy zdecydowanie do parku Keukenhof. Słowa zachwytu rozbrzmiewają tam od rana do wieczora, i to w kilkudziesięciu językach.

  • Azja Izrael
    Magdalena Żelazowska
    Zdjęcia: Magdalena Żelazowska

    Którędy do nieba?

    Jerozolima to święte miejsce dla chrześcijan, żydów i muzułmanów. Nawet najżarliwszy wyznawca swojej religii przyzna, że każdy krok przez to niezwykłe miasto uczy tolerancji dla odmiennych wyznań i kultur.

    ONZ nie uznaje Jerozolimy za oficjalną stolicę Izraela, choć mieści się tu siedziba rządu i prezydenta, parlament, Sąd Najwyższy i większość urzędów państwowych. Jerozolima jest także nieporównanie starsza od stuletniego Tel-Awiwu, a jej bogata w kluczowe wydarzenia historia od wieków zarazem łączy i dzieli wyznawców trzech religii. Symbolizują je trzy świątynie zbudowane w różnych okresach, znane dziś jako Ściana Płaczu, meczet Kopuła Skały oraz Bazylika Grobu Pańskiego.

  • Europa Litwa
    Maria Giedz
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Krzyżowa Góra

    Tysiące, setki tysięcy krzyży w jednym miejscu. Wykonane z zapałek, chleba, kordonka, drucików, kamyków, z kolorowych paciorków, bursztynu oraz kwiatów. Na dużych drewnianych stoją małe, a na nich mniejsze i jeszcze mniejsze. Nikt nie jest w stanie policzyć, ile jest krzyży, a każdy, kto przychodzi, przynosi kolejny.

    Był 1989 rok, kiedy wędrując z namiotem po Żmudzi, dotarłam do wioski Meškuičiai (Meszkucie), leżącej na trasie pomiędzy miastami Šiauliai (Szawle) a Jonistis (Janiszki). To jakieś 230 km na północny zachód od Wilna. Nieopodal wioski ujrzałam niewielką, wysoką na 10 metrów górkę, przez miejscowych zwaną: górą Pilia, litewską Golgotą, Świętą Górą, Górą Modłów, Górą Zamkową lub po prostu Krzyżową Górą. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam gęsty las krzyży i kilka osób, które przyjechały z daleka, aby pozostawić tu kolejny krzyż.

  • Poznaj zwyczaj Nowa Zelandia
    Krystyna Słomka
    Zdjęcia: Krystyna Słomka

    Pacyficzni ale ekstremalni

    Łatwy dostęp do dzikiej przyrody sprawił, że Nowa Zelandia stała się wylęgarnią sportów ekstremalnych, zaś rejon wokół Queenstown na Wyspie Południowej ich głównym ośrodkiem. Z kolei na wyspie Pentecost należącej do Vanuatu młodzi mężczyźni od setek lat skaczą z bambusowych wież, mając stopy obwiązane elastycznymi winoroślami. Bungy to ich rytuał plemienny.

  • Ameryka Północna Panama
    Szymon Stawski
    Zdjęcia: Szymon Stawski

    Kuna Yala

    Archipelag buntowników

    Nad rajską plażą kołyszą się wysokie palmy kokosowe. Wyspa śmiało mogłaby być tą, na której rozbił się Robinson Cruzoe. Ale jest zamieszkana. A jej mieszkańcy są niezwykli.

    Po długiej drodze jeepem, wiodącej przez górzysty teren gęstej selwy, wąski szutrowy szlak dotarł w końcu do małej zatoczki, gdzie samochód zatrzymał się. Dalej w stronę rajskiego archipelagu San Blas ruszyliśmy niewielkim jachtem. Cała prowincja odizolowana od cywilizacji Morzem Karaibskim i lasem deszczowym dostępna jest jedynie drogą wodną. Każdy z rodowitych mieszkańców Kuna Yala ma co najmniej jedną łódź kayuko. Ciosane są z pni, których drewno moczone w morskiej wodzie staje się kilkunastokrotnie twardsze.

  • Europa Polska
    Marta Legieć
    Zdjęcia: Teodor Wilk

    Budowany ręką czarta

    Wszystko wygląda bajkowo – są księżniczki, jest cesarz, są też zakochane w przystojnym właścicielu damy dworu i wreszcie jest wielki majątek. Do tego ten najeżony wieżami zamek, jakby stworzony ręką Disneya, z daleka wyglądający jak wielka filmowa dekoracja. W Mosznej wszystko jest jednak realne.

    To bez wątpienia zamek inny niż wszystkie, jakie widziałam do tej pory. Wygląda jak wyjęty z bajki o śpiącej królewnie. Nic dziwnego, że mówi się o nim „polski Disneyland”. Nie brakuje też takich, którzy twierdzą, że to „spełnienie wizji pijanego dekoratora”. Któż jednak może wiedzieć, ile z bajki ma w sobie owa budowla. Zbliżając się do zamku, wystarczy unieść głowę, by w oknie jednej z wież zobaczyć… kościotrupa.

  • Afryka Republika Południowej Afryki
    Jerzy Pawleta
    Zdjęcia: Jerzy Pawleta

    Widoki na górskie smoki

    Ogromne głazy ułożone są jeden na drugim, jakby ręką Giganta. Jeszcze tylko milimetr w bok, a runą z łoskotem w otchłań, w stronę malowniczej doliny. Tkwią tak zapewne tysiące lat, ale wydaje się, że przechodzenie pod nimi to jawne szaleństwo. To Drakensberg Mountains, Góry Smocze.

    Góry Smocze ciągną się wzdłuż granicy RPA i Lesotho, w krainie KwaZulu-Natal. Ich najwyższy, leżący po stronie Lesotho, szczyt Thahana Ntleynyana liczy 3482 m n.p.m. Znajduje się niedaleko przełęczy Sani, pod którą założyłem swoją pierwszą bazę. Jadąc z południa RPA, wsiadłem do kursującego pomiędzy siecią hosteli busa i za jedyne 545 randów (prawie 200 złotych) przeniosłem się z Plettenberg Bay do Pietermaritzburga.

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk