Numer archiwalny / Lipiec 2012

Jesteś tutaj: Strona główna2012Lipiec

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Azja Armenia
    Maria Giedz
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Zanim ochrzczono Rzym

    Z okien mieszkania widzę szczyt świętej góry Ormian. Moi przyjaciele i gospodarze tłumaczą, że to właśnie na Araracie odrodziło się życie po potopie. Według Ormian, również i koniec świata nastąpi w Armenii – tutaj rozegra się ostatnia bitwa kończąca nasze życie.

    Jesteśmy chrześcijanami takimi samymi, jak wy, Polacy, ale my zaliczamy się do najstarszych. To u nas wszystko się zaczęło, kiedy Arka spoczęła na tej górze – mówi Wartui. – Przestało padać, wody opadły, a Noe wraz z rodziną oraz zgromadzonymi zwierzętami rozpoczął nowe życie w żyznej dolinie Araratu, zwanej Artaszat. Może dlatego, wiele wieków później, to my Ormianie – jako pierwsi na świecie – uznaliśmy chrześcijaństwo za religię państwową. To było w roku 301, dwanaście lat przed Rzymianami…

  • Afryka Mauritius
    Jakub Kowalski
    Zdjęcia: Jakub Kowalski

    Muruga lubi różowy

    Podczas pobytu na Mauritiusie można leżeć plackiem na białej plaży i taplać się w błękitnej wodzie. Można też podziwiać barwne korowody Tamilów, którzy witają zbliżający się nowy rok, i świętować razem z nimi.

    Kawadia celebrowana jest tam, gdzie żyją Tamilowie – w Indiach, Sri Lance, Singapurze, Indonezji, Malezji i właśnie na Mauritiusie. Świętowanie odbywa się raz w roku, w miesiącu Thai (odpowiednik lutego), po pełni księżyca, i poświęcone jest bóstwu Murudze. Zwiastuje nadchodzący tamilski nowy rok.

    Muruga jest w hinduizmie ważną personą, jako syn Sziwy i młodszy brat Ganeszy. Wedle różnych źródeł jest bogiem wojny, zwycięstwa, młodości i piękności zarazem. Ale prawda jest jedna i zaskakująca – Muruga, który ma sześć głów, jest wszystkim po trochu. Godząc się z tym, lepiej pojmiemy jego sentencję: „Wyrzeknijcie się wszystkiego, aby mieć wszystko”.

  • Ameryka Północna Meksyk
    Mariusz Barwiński

    Koniec świata majów

    Historia homo sapiens to historia rozwoju. Możemy szczycić się wielkimi odkryciami, postępem, który daje nam władzę nad światem. Jednak poszukując wiedzy i wyjaśnienia praw natury, ludzkość dopuszczała się takich zbrodni i okrucieństw, że staliśmy się mistrzami zagłady i cierpienia. Szukając bogów, w pogardzie mieliśmy wszystko, co doczesne. Na półwyspie Jukatan wierzono, że jedynym sposobem, aby wzeszło słońce, były tysiące wyrwanych, ludzkich serc.

    Spacerując po równo przystrzyżonej trawie, wśród tropikalnych kwiatów i egzotycznych zapachów starożytnego miasta Chichen Itza, odczuwam ulgę, że jestem tu dziś, a nie dawniej. Uśmiechnięci handlarze, raczej nieprzerażającej postury, nie wyglądają na krwawych oprawców. Stoły ofiarne zamienili na stragany z bibelotami, a kult słońca na kurs dolara.

  • Azja Oman
    Ilona Pietrusiewicz
    Zdjęcia: Ilona Pietrusiewicz

    Tam, gdzie nie ma rzek

    Faladże ciągną się kilometrami, wiodą przez zielone gaje palm, przecinają wioski, prowadzą wzdłuż górskich dolin albo… przez środek ulicy, między pasami ruchu. Omańczycy pochylają się nad nimi, by ugasić pragnienie. Pluskają się w nich dzieci, kobiety robią pranie, a mężczyźni czerpią wodę do mycia samochodów.

    W 2006 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO wpisano pięć spośród ponad czterech tysięcy systemów irygacyjnych istniejących w Omanie. Trzy tysiące z nich wciąż się wykorzystuje. Nazywane są faladżami, od arabskiego słowa o znaczeniu „dzielić się po równo skąpymi zasobami”.
    Badania archeologiczne dowodzą, że systemy nawadniające znano tu już w III tysiącleciu p.n.e. Od wieków działają w ten sam sposób. Wykorzystując siłę grawitacji, specjalnymi kanałami rozprowadzają do gospodarstw i na pola uprawne wodę deszczową lub z podziemnych źródeł. Zasada jej dystrybucji w wioskach jest zawsze ta sama: wodę do picia czerpie się najbliżej źródła. Na dalszych odcinkach kanałów wykorzystuje się ją do mycia i prania.

  • Ameryka Południowa Panama
    Tomasz Zakrzewski
    Zdjęcia: Tomasz Zakrzewski Zdjęcia: Marta Kolanowska Zdjęcia: Łukasz Czeszumski

    Darién. Jądro ciemności

    Darién to skrawek ziemi oddzielający Amerykę Północną od Południowej. Geograficzna granica przebiega w innym miejscu, jednak to Darién przyjęło się określać jako naturalną barierę przedzielającą kontynenty. Stało się tak za sprawą budowy drogi panamerykańskiej, która miała przebiegać zachodnim wybrzeżem obu Ameryk.

    Ponad dwadzieścia pięć tysięcy kilometrów asfaltu miało połączyć krąg polarny na Alasce z miastem Ushuaia w Argentynie. Okazało się jednak, że dżungla Dariénu jest bardziej niedostępna, niż mogłoby się wydawać. Maszyny odmawiały posłuszeństwa, ludzie padali z wycieńczenia, rażeni jadem zwierząt czy chorobami tropikalnymi. Prace musiały stanąć, a ruszyć na nowo mogły dopiero po drugiej stronie tej nieprzejednanej krainy.

  • Europa Polska
    Marek H. Kotlarz
    Zdjęcia: Marek H. Kotlarz

    Wznieść się na Gdańskie Wyżyny

    Można tu znaleźć krajobraz Kaszub, bo to w istocie, geograficznie i historycznie, Kaszuby. Jednak Kaszubów mieszka tu niewielu, a i ci w zdecydowanej większości nie są rdzennymi mieszkańcami tych okolic. Nawet wśród mieszkańców Trójmiasta są one mniej znane niż Kartuzy i Kościerzyna, choć położone tuż za gdańską obwodnicą.

    Przynależność etniczna Gdańskich Wyżyn jest równie skomplikowana, jak ich historia. Niektórzy twierdzą, że stanowią one południowe rubieże Kaszub – inni, że północne rubieże Kociewia. Jednak dziś równie trudno tu spotkać zarówno Kaszubów, jak i Kociewiaków.

  • Europa Rosja
    Maciej Jastrzębski
    Zdjęcia: Maciej Jastrzębski

    Obrazy wujka Borki

    Kumple od pędzla mówią, że Borys Anatolijewicz to ma historię Moskwy w małym palcu. Bo jak inaczej wytłumaczyć współczesny wygląd ulic przeplatający się z wydarzeniami z przeszłości. Wielu turystów kupowało jego obrazy, aby później biegać po mieście w poszukiwaniu tego, co uwiecznił swoim pędzlem.

    Borka wiódł podwójne życie. Jedni znali go jako malarza sprzedającego obrazy na Arbacie. Dla innych był biznesmenem prowadzącym tajemnicze interesy. Borka – artysta przychodził na Arbat nie wiadomo skąd. Rozwieszał swoje płótna na drewnianych stelażach. Siadał na wędkarskim krzesełku i ołówkiem kreślił kontury kamienic. Czasami można było go zobaczyć w grupce podobnych mu, jak gra w karty albo pociąga piwo z butelki. W odróżnieniu od kolegów nie sprzedawał swoich obrazów codziennie. Pojawiał się w soboty i niedziele. Rzadziej w piątki. W pozostałe dni tygodnia jego stałe miejsce przy Kriwoarbackim Zaułku było puste. Gdzie wtedy był i co robił?

  • Świat w obiektywie Vanuatu
    Magdalena Biskup
    Zdjęcia: Magdalena Biskup

    Zatrzymane w czasie

    W wiosce Yakel na wyspie Tanna przez wieki niewiele się zmieniło. Mieszkańcy żyją według wskazań kastom – zbioru tradycji i rytuałów. Formą przekazywania legend i tradycji są taniec i śpiew.

     

     

     

  • Europa Wielka Brytania
    Marcin Kołpanowicz

    Mind the gap

    Zmysł estetyczny Anglików wzbudza podziw: z przedmiotów, które w innych krajach są po prostu banalne, tutaj uczyniono arcydzieła codzienności – tak, jak londyńskie piętrusy czy taksówki. Inne gadżety miejskiego pejzażu to, występujące solo, parami lub w czteropakach, budki telefoniczne oraz, przypominające ogromne puszki na herbatę, skrzynki pocztowe. Te są jednak na wymarciu: budki telefoniczne za sprawą komórek, skrzynki za sprawą e-maili.

    Nazywa się Hackney, jest czarna i piękna. Londyńska taksówka w najnowszym wcieleniu osiągnęła doskonałość. Limuzyna TX4 jest zarazem staroświecka i nowoczesna – a więc ponadczasowa. Ostatnie słowo ewolucji dochodzi do platońskiej idei samochodu: ni to osobowego dużego, ni to miniaturowej ciężarówki. Czarny to jedyny słuszny kolor – jest to czerń wypastowanych trzewików, melonika, parasola.

  • Europa Włochy
    Sebastian Szade
    Zdjęcia: Sebastian Szade

    Słońce i cienie Neapolu

    Europejska stolica chaosu, uosobienie wszelkich plag trawiących Włochy, a jednocześnie miasto pełne uroku i nobliwych zabytków. Wielu z ponad 40 milionów turystów, którzy rokrocznie odwiedzają Półwysep Apeniński, szerokim łukiem omija to miasto. Odstrasza ich opinia, która mu towarzyszy. Ale to nie my… Witajcie w Neapolu!

    Sam Johann Wolfgang Goethe, podczas młodzieńczej podróży po Europie, szczególną estymą obdarzył to włoskie miasto. I to na jego cześć ukuł owe „Zobaczyć Neapol i umrzeć!”.
    Przez wieki przewinął się tutaj istny korowód – władców, dynastii oraz państwowych tworów. W liczącej blisko dwa i pół tysiąca lat historii Neapol był zarówno grecką kolonią, jak i rzymskim kurortem dla elit Cesarstwa. Rządzili nim Normanowie, Hohenstaufowie i hiszpańscy Burbonowie. Pozostawili po sobie wspaniałe kościoły, pałace i zamki. Jego nadmorskie położenie od zawsze sprzyjało handlowi, który przekładał się na zamożność tutejszego kupiectwa. Jednak współczesny turysta wie, że Neapol dał światu: pizzę, spaghetti napoli oraz włoskie lody.

  • Wojciech Albiński

    Biała chusteczka

    Helen van Rooyen zdążyła nacisnąć „panic button”. We wszystkich okolicznych farmach rozległ się głos syreny. Farmerzy rzucili na stół widelce i noże, jednym haustem kończyli kubeczki z mleczną kawą. Alarm ogłoszono w całej okolicy.

    Do zagrożonej farmy ze wszystkich stron zbliżały się terenowe wozy, w każdym siedzieli uzbrojeni ludzie. Było już ciemno, busz rysował się wrogo. Kierowcy obawiali się zderzenia ze springbokiem. W każdej chwili zwierzę może wypaść z pobocza, wśród rozbitych kawałków przedniej szyby pojawią się dorodne rogi.
    Najtrudniejszą trasę miał do przebycia Martin van Zyl. W czasie burzy woda wymyła na wierzch grube korzenie przecinające drogę. Wpaść na nie z dużą prędkością oznaczało złamanie podwozia albo wyniesienie wozu w powietrze.

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk