Numer archiwalny / Wrzesień 2012

Jesteś tutaj: Strona główna2012Wrzesień

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Europa Austria
    Grzegorz Miedziński

    Rowerowe eldorado

    Od wycieczek z małymi dziećmi przez kilkudniowe wyprawy alpejskimi szlakami po akrobatyczne wyczyny w bikeparkach – Ziemia Salzburska kusi miłośników rowerów szerokim wachlarzem możliwości.
    Najlepszym miejscem na bazę wypadową jest Saalfelden nieopodal Zell am See. To niewielka, otoczona górami miejscowość, z której łatwo dojechać w ciekawe miejsca. Jednym z nich jest z pewnością Bikepark Leogang pod patronatem rowerowej marki Kona.

  • Europa Białoruś
    Paweł Kaliński
    Zdjęcia: Paweł Kaliński

    Krótka wycieczka za szlaban

    Jazda „Przemytnikiem” z Kuźnicy to jeden z najłatwiejszych sposobów dotarcia na Białoruś. Gdy więc dostaniemy wizę, bez której nie ma co marzyć o podróży za wschodnią granicę, trzeba po prostu wsiąść do pociągu i jechać. Podróż do Grodna trwa około godziny.
    Kiedyś było codzienne połączenie Warszawa – Grodno, ale to już tylko wspomnienie. Potem z Kuźnicy kursowały dziennie cztery pociągi – dziś pozostały tylko dwa. Trudno więc zaplanować podróż z odleglejszego miasta. Ale z kilkoma przesiadkami i dłuższym czekaniem na dworcach można tam jakoś dotrzeć.

  • Ameryka Południowa Boliwia
    Stefan Czerniecki
    Zdjęcia: Stefan Czerniecki

    I stała się jasność

    Wkoło biała pustka, a nad nami błekit nieboskłonu. Jesteśmy na Salar de Uyuni w zachodniej Boliwii, na wysokości ponad trzech i pół tysiąca metrów. To największe solnisko na Ziemi.
    Niebo staje się coraz ciemniejsze. Próba ucieczki przed smolistą chmurą nie ma najmniejszego sensu. Pozostaje czekać na wyrok. A ten zapadł już dawno. Burzowy cumulonimbus sięga po horyzont. O terenówkę uderzają pierwsze krople, przechodzące momentalnie w ulewę.

  • Afryka Erytrea
    Roman Rojek
    Zdjęcia: Roman Rojek

    Dokąd zmierzasz, Erytreo?

    Żyło raz przyjaciół dwóch, jeden mieli smak i słuch
    I na świat patrzyli takim samym wzrokiem.
    A na świecie wojna trwała, wojna ludzi rozdzielała,
    Oni cało szli przed siebie równym krokiem.

    Te słowa piosenki „Przyjaciele” Jacka Kaczmarskiego stanowić mogą fragment wspólnej biografii Melesa Zenawi i Isajasa Afewerki. Pierwszy jest dziś premierem Etiopii, drugi prezydentem Erytrei. Łączyła ich przyjaźń, pokrewieństwo i wspólna, aż do zwycięstwa, walka z komunistycznym reżimem.
    Dziś Zenawiego i Afewerki dzieli granica etiopsko-erytrejska i pamięć krwawej, bratobójczej wojny, która w latach 1998-2000 pochłonęła setki tysięcy ofiar po obu stronach. Dziś dzieli ich wszystko. Nawet wspólna historia, która pisana jest na nowo i zupełnie inaczej w obu krajach.

  • Świat w obiektywie Maroko
    Piotr Szamocki

    Jedno oko na Maroko

    POD GÓRĘ
    Wędrówki pośród gór Atlas są codziennością berberyjskich kobiet. Dzieci nosi się w chustach. Trudny, suchy klimat oraz ubóstwo odciskają piętno na twarzach młodych matek.

     

     

     

     

  • Azja Nepal
    Kamil Iwankiewicz
    Zdjęcia: Kamil Iwankiewicz Zdjęcia: Marcin Niedziółka Zdjęcia: Bogumił Buczyłko

    Wysoko na Dnie

    Himalaje chyba nikomu nie kojarzą się z nurkowaniem. My postanowiliśmy zbadać jedno z najwyżej położonych jezior w Tybecie – Ridonglabo. Niestety, Chińczycy odmówili nam możliwości nurkowania w tym akwenie i innych jeziorach przygranicznych, twierdząc, że akwalung to sprzęt „militarny” i nie może być użyty w strefie nadgranicznej. Nasze plany podboju himalajskich jezior musiały ulec zmianie.
    Zmuszeni byliśmy nurkować po nepalskiej stronie. Na lotnisku zaginęła część naszego sprzętu. Po długim śledztwie zguba odnalazła się na Sri Lance i po powrocie z cejlońskich wakacji dogoniła nas w górach na plecach tragarzy. Mieliśmy również kłopoty z kontrahentem od butli nurkowych. W dzień wylotu do Lukli poinformowano nas, że ciśnienie w butlach nie będzie wynosiło 220 bar, tak jak się umawialiśmy, tylko 150 ze względu na niedawne wypadki z eksplodującymi butlami. Mieliśmy pod górkę, zanim wyszliśmy w góry. Wzięliśmy jedną butlę więcej i ruszyliśmy w drogę.

  • Azja Pakistan
    Paweł Kilen

    Szpiedzy tacy jak my

    Kapitan straży granicznej zaprosił nas na tradycyjną pakistańską herbatę, czarną z mlekiem. Zasypał nas pozytywnymi informacjami, pomijając tę, że Beludżystan, do którego właśnie wjechaliśmy, jest jedną z najbardziej niestabilnych prowincji Pakistanu. Wpływają na to silne tendencje separatystyczne oraz nielegalny handel ropą, narkotykami i bronią.
    Od dwóch miesięcy przebywaliśmy w muzułmańskiej strefie kulturowej, teraz wjechaliśmy w jej najbardziej konserwatywne rejony. Wszystkim mówiliśmy, że jesteśmy małżeństwem. To wiele ułatwiało, jednak zaraz pojawiały się dalsze pytania: „Jak długo jesteście po ślubie?”, „Dlaczego jeszcze nie macie dzieci?”. Kobieta podróżująca z mężczyzną, który nie jest jej mężem lub ojcem, zawsze byłaby tu postrzegana źle. Moja obecność gwarantowała, że Gosia prawidłowo się prowadzi, nie obraża religii ani obyczajów. Gdy zagadywali nas mężczyźni, rozmowa toczyła się tylko między mną a nimi. Gosia była ignorowana. Nikt nie chciał jej obrazić, po prostu tutaj każde samowolne zwrócenie się do nieznajomej kobiety traktowane jest jako objaw braku szacunku.

  • Europa Polska
    Mikołaj Gospodarek
    Zdjęcia: Mikołaj Gospodarek/ Edycja Świętego Pawła

    Jesienny Wschód

    Spokojny szum wody zakłóciło uderzenie wiosła. Ruszyłem wijącą się wśród drzew Czarną Hańczą, napawając się wrześniową ciszą. Koniec lata i początek jesieni to idealny czas na podróż w północno-wschodnie rejony Polski. Suwalszczyzna i Podlasie pozwalają na spokojne odkrywanie swoich uroków – sielankowych krajobrazów pól, rzek i jesiennych lasów.
    Podróż warto rozpocząć od pofałdowanych ziem Suwalszczyzny w okolicy Wiżajn. Tu kończy się Polska. Na rozległych przestrzeniach panuje cisza, czasem tylko zakłócana odgłosem traktora pracującego na polu. Można zjechać z asfaltu i podróżować drogami szutrowymi. Łatwo pobłądzić w plątaninie dróg bez drogowskazów, ale kluczenie pomiędzy ukrytymi w terenie jeziorkami dodaje tylko smaku podróży.

  • Europa Rosja
    Maciej Jastrzębski
    Zdjęcia: Maciej Jastrzębski

    Wujek Borka w carskim ogrodzie

    Borysa Anatolijewicza większość zna jako malarza wystawiającego obrazy na Arbacie. W świecie artystów nazywany jest „wujkiem Borką”. Dzięki jego obrazom turyści mogą poznawać najciekawsze zakątki rosyjskiej stolicy. „Poznaj Świat” wraz Borką odwiedził już Stary Arbat, kino Chudożestwiennyj i Wozdwiżenkę. Teraz czas na carski ogród.
    Wujek Borka nic nie mówi o swoim drugim życiu, w którym tkwi jakaś tajemnica. Skrywa ją skrzętnie, tak jak i to, że mieszka w jednej z bogatszych dzielnic Moskwy. Rzadko też odzywa się, gdy rozmowa schodzi na tematy polityczne. Najczęściej wypowiada jedno zdanie poprzedzone krótkim „hm” i zakończone równie krótkim „heh”. W środku jest pięć słów: „wszystkie drogi prowadzą na Kreml”.

  • Azja Tajlandia
    Sebastian Szade
    Zdjęcia: Sebastian Szade

    Tam, gdzie rządzi małpi ród

    Na pierwszy rzut oka Lopburi to miasto jakich wiele. Po ulicach jeżdżą samochody, na targowiskach trwa handel, a z garkuchni wydobywają się kuszące zapachy. Życie toczy się powolnym rytmem, typowym dla azjatyckiej prowincji. Jednak w tym miejscu natura kpi z ewolucji, a ludzie zdani są na łaskę człekokształtnych krewniaków.
    Położone na bezkresnych równinach Tajlandii Centralnej miasteczko dzieli od Bangkoku zaledwie kilka godzin jazdy pociągiem. Jest to stacja przystankowa w drodze do popularnych wśród turystów Chiang Mai, Sukotaju czy Ajutti. Lopburi nie jest i pewnie nigdy nie będzie naczelną atrakcją Krainy Uśmiechu. Urlopowicze wolą złote plaże, turkusowe morza tudzież mistyczne góry na północy. Tymczasem niepozorna Tajlandia Środkowa to miejsce wyjątkowe dla całego kraju. To tam rodziła się tajska kultura i społeczeństwo. Tam też rozkwitały i umierały potężne królestwa karmione przez pola ryżowe, użyźniane wodami wielkiego Menamu.

  • Azja Timor Wschodni
    Jan Wasilewski
    Zdjęcia: Jan Wasilewski

    Mały kraj dzielnych ludzi

    Oczarowały mnie opowieści o malutkim kraju, w którym właściwie nie ma nic. Z istniejących kilkunastu kilometrów dróg asfaltowych najlepsza prowadzi do górującego nad stolicą pomnika Jana Pawła II.
    Kiedy wyglądam przez okno samolotu, jestem prawie pewien, że będziemy wodować. Nie stworzono mnie do latania. Nastroju nie poprawiają zasłyszane opowieści o kontrolerach lotu, którzy – z braku radia i regularnego kontaktu z samolotami – podczas pracy oddają się grze w tetrisa. Na pewno się uda – powtarzam jak mantrę, starając się dokończyć prowizoryczny rachunek sumienia.
    Zamykam oczy niemal w tej samej chwili, w której nasz airbus ledwie wyczuwalnie dotyka kołami pasa startowego, lądując w sposób, którego nie powstydziłby się sam kapitan Wrona. Welcome to Presidente Nicolau Lobato International Airport.

  • Europa Węgry
    Marcin Kołpanowicz
    Zdjęcia: Marcin Kołpanowicz

    Budapeszt. Mowa pomników

    Przez całe stulecia była czymś więcej niż królewskim nakryciem głowy. W świadomości Węgrów nie tylko gwarantuje ona istnienie państwa, ale posiada siłę mistyczną. Była traktowana niemal jak osoba, i to osoba ważniejsza niż wymienne persony królów. Korona świętego Stefana…

    Trudno zliczyć, ile razy Szent Korona, czyli Korona Święta, była kradziona, ukrywana, przewożona, zakopywana i odkopywana. Jak poucza przez słuchawki wirtualna przewodniczka w kursującym ulicami Budapesztu autokarze Hop In Hop Off – święty Stefan, król Węgier, poprosił papieża Sylwestra II o koronę. Ale ten „miał tylko jedną, przeznaczoną dla kogo innego”. Tak przynajmniej brzmi to w polskiej wersji językowej, a pewna nieprecyzyjność tego sformułowania wiąże się może z faktem, że owym zagadkowym „kim innym” był Bolesław Chrobry, zaś Stefan sprzątnął mu koronę sprzed nosa.

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk