Numer / Luty 2019

Jesteś tutaj: Strona głównaNumer Luty 2019

Tekst:      Ewa Cichocka
Zdjęcia:  Ewa Cichocka

Tańczące kandelabry


Tagi:

„Piersi dziewic” to popularne w Katanii ciasteczka w kształcie kobiecego biustu oraz nieco perwersyjna pamiątka po męczennicy i patronce miasta św. Agacie. Można je kupić w cukierniach przez cały rok. Ale tylko w lutym normalne życie miasta zamiera, a wielka religijna festa na cześć świętej trwa nieprzerwanie trzy dni. Uczestniczy w niej niemal milion Sycylijczyków. Licząca kilkaset lat tradycja jest jedną z trzech największych katolickich uroczystości na świecie.

 

Sycylia to wyspa, której mieszkańcy kultywują dawne tradycje. Festy, głównie z okazji świąt religijnych czy ku czci patronów, odbywają się w wielkich miastach i w małych miasteczkach przez cały rok. Czasem sięgają do pogańskich wierzeń. W uroczystościach na cześć św. Agaty dostrzega się związki z dawnym kultem bogini Izydy. Tradycja ta została wpisana na listę dziedzictwa etnicznego UNESCO.
 
 
OD ZMIERZCHU DO POŁUDNIA
Procesja główną ulicą miasta z widokiem na Etnę trwa wiele godzin. Rozpoczyna się przed katedrą o zmierzchu, a kończy około południa następnego dnia.
 
MOC AGATY
Relikwie św. Agaty w srebrnym sarkofagu na fercolo objeżdżają miasto przez całą noc. Katańczycy podają chusty i szale, wierząc, że ich bliski kontakt z relikwiarzem nada im świętą moc.
 
 
 

PIĘKNA AGATA

 
W połowie III w. n.e. Sycylia pozostawała pod rzymskim panowaniem. Mieszkanka Katanii, piękna chrześcijanka Agata, ślubowała życie w czystości i odmówiła ręki rzymskiemu namiestnikowi Kwincjanowi. Odrzucony adorator w zemście kazał jej wyrzec się wiary, a potem skazał na tortury i śmierć. Pięknej Agacie okrutnie odcięto piersi i palono jej ciało na rozżarzonych węglach. Zmarła 5 lutego 251 r. Męczennica nazwana Agatą Sycylijską zdobyła serca swoich krajan, którzy okrzyknęli ją patronką miasta i uroczyście obchodzili rocznice jej śmierci. Wierzyli także, że całun z jej grobu, noszony w procesji podczas erupcji wulkanu, uratował miasto przed lawą spływającą z Etny. Nawet Ryszard Lwie Serce przekazał koronę na sarkofag świętej za wstawiennictwo podczas krucjaty.
Relikwie św. Agaty trafiały w różne miejsca. Wykradzione z Sycylii, dotarły nawet do Konstantynopola. Powróciły stamtąd po niemal stu latach pewnej nocy w 1126 r. i spoczęły w katańskiej katedrze. Wówczas to mieszkańcy, na powitanie patronki, wylegli tłumnie na ulice miasta w koszulach nocnych. Na pamiątkę tej radości dzisiejsi uczestnicy festy ubierają białe tuniki – sacco. Początkowo uroczystości trwały jeden dzień. Aby jednak mogły w nich uczestniczyć wszystkie dzielnice miasta, w XIV w. przedłużono je do trzech dni. I tak jest do dziś, a festa di sant’Agata co roku trwa od 3 do 5 lutego. Odbywają się wtedy nabożeństwa i procesje, a włodarze miasta przekazują symboliczne klucze i władzę Kościołowi. W tym czasie relikwie św. Agaty w srebrnym sarkofagu na powozie fercolo w tłumie wiernych odwiedzają wiele kościołów i miejsca jej męczeństwa.
Planując wyjazd na to sycylijskie święto, spodziewałam się procesji przypominających nieco nasze Boże Ciało. Festa di sant’Agata w mieście pod czynnym wulkanem przerosła moje wyobrażenia. Okazała się niezwykłym zjawiskiem, łączącym religię z folklorem przy udziale blisko miliona Sycylijczyków.
 

BALKON Z WIDOKIEM

 
Przyleciałam do Katanii w trakcie trzydniowego święta. Przejazd przez centrum miasta okazał się niemożliwy. Główna ulica via Etnea, plac katedralny i okolice były wyłączone z ruchu. Całe miasto rozświetlały kolorowe dekoracje, a ulicami spieszyły nieprzebrane tłumy mieszkańców i przybyłych z całego świata Sycylijczyków, ubranych w białe tuniki przewiązane sznurem oraz czarne berety. Wśród nich były zarówno kobiety, jak i mężczyźni, dorośli i dzieci. Zamiast samochodów na chodnikach oraz placach rozstawiono liczne stragany ze słodkościami, świecami i dewocjonaliami. Można tam było kupić żółte świece nawet metrowej długości, medale z wizerunkiem św. Agaty, a także orzechy i jabłka w cukrze. Jedynymi pojazdami na głównych ulicach i placach były samochody policji i wojska, widoczne co kilkadziesiąt metrów.
Mój pensjonat z balkonami wychodzącymi na biegnącą od placu katedralnego via Etnea, którą miała przejść procesja, okazał się idealnym punktem do obserwacji przygotowań oraz samych uroczystości. Znalazłam go z dużym trudem, bo w terminie święta brakowało w Katanii wolnych pokoi, a co dopiero z takim widokiem. Właścicielka Francesca podczas rezerwacji pytała mnie, czy wiem, że 5 lutego jest Świętej Agaty i że miasto będzie totalnie zapchane i głośne. Zażartowałam, że wiem i na ten dzień czekałam całe życie! Na powitanie Francesca przygotowała poczęstunek z tradycyjnych w tym czasie olivetti. To marcepanowe zielone kuleczki symbolizujące oliwki, którymi żywiła się gnębiona przez Rzymian Agata.
Zanim zapadł zmrok, z balkonu obserwowałam polewaczki, zraszające całą powierzchnię via Etnea specjalnym płynem. Po nich z kolei pojawiły się ciężarówki, z których bardzo sprawnie wysypywano i rozrzucano miotłami trociny. Tym sposobem kilometry wyłożonych kamiennymi płytami śliskich ulic przygotowano, aby łatwo usunąć kilogramy stopionego wosku i uniknąć ślizgania się pielgrzymów i łamania kończyn. Notabene nazajutrz rano bardzo sprawnie wyczyszczono z trocin całą ulicę.
 
 
PIERSI DZIEWIC
Zjadanie tych ciastek to nieco perwersyjny sposób na kultywowanie pamięci o św. Agacie. Obok cannoli i cassaty to najbardziej popularny deser na Sycylii.
 
CIĘŻKIE JAK GRZECH
Wielkie świece dźwigają starzy i młodzi, chłopcy i dziewczyny. Dobry pątnik bierze na plecy tyle, ile sam waży.
 
TANIEC ŚWIATEŁ
Gigantyczne kandelabry wyruszają spod katedry niesione przez cannalari tanecznym krokiem. Blask świeczników oświetla drogę dla fercolo w mrokach zimowej nocy.
 

REJS FERCOLO W TAŃCU CANDELORE

 
Trzeciego dnia uroczystości, o zmierzchu, po specjalnym nabożeństwie w katedrze, relikwiarz ze szczątkami św. Agaty został umieszczony na powozie fercolo z baldachimem i wyruszył w trasę po Katanii. Srebrne popiersie Agaty w koronie ozdobiono białymi goździkami, symbolizującymi czystość świętej (poprzedniego dnia dekorowano czerwonymi, oznaczającymi męczeństwo). Przy dźwięku kościelnych dzwonów ciemniejące niebo rozświetliły barwne pióropusze sztucznych ogni, a huk petard zagłuszył i zasnuł dymem miasto na kilkanaście minut. Wśród tłumów wiernych powóz, ciągnięty za pomocą długich lin przez ubranych na biało katańczyków, płynął niby okręt najdłuższą, barokową ulicą miasta w stronę wulkanu. Przez kolejne kilkanaście godzin odwiedzał ulice, place i skwery, zatrzymując się co chwilę na kolejną modlitwę. Z okien i balkonów kamienic i pałaców, ozdobionych aksamitnymi purpurowymi proporcami z imieniem Agaty, pozdrawiali orszak mieszkańcy. Na platformie za sarkofagiem odbierano podawane przez uczestników procesji świece wotywne. Za nią kilkunastu mężczyzn w tunikach własnymi nogami pełniło funkcję „hamulcowych”, gdyby wóz z relikwiami nabrał zbyt dużej prędkości na wzniesieniach. Przed fercolo w tłumie ubranych na biało wiernych była prezentowana candelore, czyli tzw. parada świeczników. Dwanaście ogromnych kandelabrów z rzeźbionymi scenami męczeństwa, pełnych cherubinów i proporców, reprezentowało różne korporacje i cechy rzemieślnicze m.in. ogrodników, rzeźników i piekarzy. Były dźwigane na ramionach przez kilku lub nawet kilkunastu mężczyzn, cannalori, idących charakterystycznym krokiem z kołysaniem, nazywanym tańcem candelore. Niegdyś liczba kandelabrów była dwukrotnie większa, aby ich blask mógł rozświetlić w mrokach nocy ulice miasta. 
 

KILOGRAMY WOSKU, CIERPIENIA I RADOŚCI

 
Po obu stronach ulicy, najdłuższej i głównej arterii miasta, ustawiali się pątnicy z wielkimi świecami. Zapalali je, a kiedy procesja ruszała, gasili i kilkadziesiąt kilogramów żółtego wosku brali na plecy, aby znów oświetlać orszak w nowym miejscu. Te gigantyczne świece są dla katańczyków symbolem obietnic składanych świętej i próśb do niej o opiekę. Powinny ważyć tyle, ile waży niosąca je osoba. Wydaje się, że im większy wysiłek fizyczny uczestników procesji podczas dźwigania świec i ciągnięcia sarkofagu, tym modlitwa jest bardziej żarliwa. Jakby ofiarowywali świętej swój trud i mękę. Co jakiś czas wśród tłumu wznoszono okrzyki, coraz bardziej ochrypłymi głosami: – Tutti devoti tutti. Cittadini vive Sant’Agata! „Wszyscy pobożni ludzie. Obywatele, wiwat św. Agata”. Na placu Stessicoro, nieopodal ruin greckiego teatru, palono i topiono świece wotywne wysokim na kilka metrów płomieniem. Tak symbolicznie czczono męki św. Agaty, torturowanej na rozżarzonych węglach.
Wreszcie zrobiło się ciemno, chłodno, zaczął padać deszcz, a rozświetlona, głośna procesja zniknęła w dymach palonych świec i mrokach długiej ulicy. Wtopiłam się w tłum głodnych. Oprócz słodyczy można było tam zjeść popularną koninę z rusztu czy smażone na głębokim oleju sardynki w cieście. 
Dołączyłam do procesji rano, kiedy powracała z odległych dzielnic i dotarła znów do ważnego etapu – stromej ulicy Sangiuliano. To zawsze najtrudniejsze miejsce, wymagające wiele siły i uwagi, nazywane a cchianata ’i Sangiulianu. Udany wjazd pod górę oznacza dla mieszkańców kolejny dobry rok, komplikacje z podjazdem są zaś zwiastunem kłopotów. Obok barokowych kościołów i klasztorów przy via Crociferi pątnikom towarzyszył płynący zza krat śpiew zakonnic benedyktynek ku czci św. Agaty. Stamtąd wycieńczeni pątnicy odprowadzili sarkofag do katedry. Potem w białych tunikach, poplamionych na ramionach i plecach woskiem, obsiadali kawiarnie i murki przy placu katedralnym. Umordowani, ale szczęśliwi, zajadali ryżowe arancini i pieczywo sezamowe. Nie mogłam tego dnia zjeść nic innego jak lekkie, sycylijskie śniadanie – cappuccino i „piersi dziewic” (minni di virgini) ze słodkiej ricotty z wisienką na czubku. 


wstecz
Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk